Sośnie Nasza Gmina Kochana blog prowadzi Roman Lulek - kontynuacja Czarnego Bociana

Wydarzenia mające miejsce w Sośniach i całej naszej gminie, mogłyby niejednokrotnie stać się kanwą scenariusza filmu Alfreda Hitchcocka. Dewizą tego twórcy było przekonanie, że film powinien rozpoczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno rosnąć. W Sośniach za sprawą władz gminy jest podobnie.

Wpisy

  • poniedziałek, 24 września 2018
    • Legenda o dobrym pasterzu, który opowiada bajki

       P9221457

       

      Dobiega końca cykl tzw. zebrań wiejskich (nie mylić z agitacją przedwyborczą) w sprawie podziału funduszu sołeckiego. Wprawdzie na Sośnie dopiero przyjdzie czas, ale i tak na jednym z zebrań się pojawiłem.

      Było to bardzo ciekawe spotkanie. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że fundusz przypadający na tą wieś, został już wcześniej podzielony przez prawidłowo zwołane zebranie wiejskie. Wcześniejsze zebranie było, co prawda, zwołane w sposób właściwy i podjęło uchwałę o wydatkowaniu środków z funduszu sołeckiego mającą moc prawną, ale nie znaczy to, że  było to zgodne z oczekiwaniami (jeszcze) wójta Budzika.  

      To nic, że zgromadzeni mieszkańcy stwierdzili, że pieniądze z funduszu sołeckiego przeznaczą na zieleń wiejską, odnowienie budki przystanku, a w znacznej części na zakup urządzeń, oraz budowę zewnętrznej siłowni. Miałaby być ona zlokalizowana przy placu zabaw dla dzieci i nowej wiacie, która chroni przed słońcem i deszczem. (Jeszcze) wójt Budzik, który jak uważa, wie, co dla mieszkańców wioski jest lepsze, niż oni sami stwierdził, że lepiej - zamiast siłowni - wybudować drogę. No, drogi do chorego Józka nie wybudujecie? - zapytał. A w domyśle: tak się drogami (wąskimi ścieżkami) chwalę – z tą drogą moja chwała będzie jeszcze większa. To nic, że kosztem Waszej siłowni, przecież to nie WY mieszkańcy wsi, a JA wójt Budzik tu się liczę. Nagadał jeszcze zgromadzonym, że to nie ich pieniądze, niesłusznie zrugał sołtysa (wprowadzonego w błąd przez pracownika  Urzędu Gminy), że nieprawidłowo wydatkował środki budując wspomnianą wiatę przy placu zabaw, potem uwadził we mnie, zaczepił również obecne na sali kandydatki na wójta. Jak już się tak rozpędził, to z zawołaniem „drogi do Józka nie chcecie?” doprowadził do przegłosowania przez zdezorientowane zebranie pożądanej przez siebie uchwały i zabrania wsi 50% (8000 zł) funduszu sołeckiego.

      Po co to zrobił? Wszak nie dlatego, by tymi ośmiu tysiącami zł ratować gminny budżet. Gdyby dobro gminnego budżetu leżało mu na sercu nie kupowałby za ponad 60 000 zł dla gminy - od swojej córki - pół hektarowego kawałka ziemi o trójkątnym kształcie z liniami energetycznymi i kolektorem pośrodku.

      Z pewnością pokazał swą władzę za nic mając ideę wyodrębnionego z budżetu gminy funduszu, o którego przeznaczeniu mają decydować mieszkańcy wsi. Pokazał też swą despotyczną* naturę, która dominuje w zarządzaniu gminą. Na zebraniach (i nie tylko) pokazał, że prostolinijność nie leży w jego naturze.

      Ciekawe, że znając od lat sytuację i potrzeby Józka nie wybudował drogi do niego prowadząc inwestycje drogowe w tej miejscowości? A teraz taka troska o Józka? Manifestować dobroć wójta kosztem reszty mieszkańców? Tłumaczyć, że jak mieszkańcy nie dołożą, to radni mu budowy tej drogi nie przegłosują? Bzdura kompletna. Ta tzw. rada przegłosowuje bezkrytycznie wszystko, co tylko wójt im, przed sesją, w palarni odpowiednio naświetli. Wystarczyło zapytać rady: DROGI DO JÓZKA NIE ZBUDUJECIE? Przecież „troskliwy panie wójcie”, radni pozytywnie ustosunkowali się do pańskiego wniosku o dofinansowanie do wyasfaltowania (zupełnie poza projektem) placu w lesie, na zakończeniu drogi biegnącej obok domu byłego sołtysa. Pewnie za te pieniądze była by zrobiona „droga do Józka”. Tylko, że tutaj nie chodzi o Józka. Chodzi o Stacha i jego PR*.

      Przy takim zgromadzeniu mieszkańców miejscowości nie zabrakło na spotkaniu również agitacji związanej z nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Zebrani mieli wątpliwą przyjemność wysłuchania autoreklamującej mowy (jeszcze) wójta Budzika. Mówił tak, jakbyśmy go nie znali...

       

      My i tak wiemy swoje: po co nam taki nieudolny wójt? Wójt, który nie potrafi czerpać z funduszy zewnętrznych, będących bezpośrednią korzyścią dla mieszkańców? Funduszy pozwalających pożytecznie ulepszyć naszą gminę?...

      Do swej nieudolności dołączył następną cechę: manipulujący uczuciami cynik. Trudno też pominąć zacięcie do opowiadania legend o sobie, jaki jest doskonały. Po prostu ideał. Jednak czy to najlepszy materiał na wójta? Na pewno nie jedyny. Jest w kim wybierać.

      Ps. Z tym OZE to prawda. Jest tak, jak napisałem. Podpisał się pod tym wójt Budzik. Można sprawdzić.

       

      Zastanówmy się przy urnie, bo ten co już stawia takie zakazy, może za chwilę zabronić nam wstępu nawet do urzędu gminy.

      PR Public relations (PR) (z ang. relacje publiczne, kontakty z otoczeniem) – kształtowanie stosunków publicznie działającego podmiotu z jego otoczeniem. Celem działań public relations jest dbałość o dobry wizerunek, akceptację i życzliwość wobec działań danej osoby lub organizacji.

      Nazwą powszechnie używaną w języku polskim jest również peer, piar lub pijar, który jest zgłoskową realizacją pierwszych liter PR

      Despotyczny «człowiek wymagający bezwzględnego posłuszeństwa»

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Legenda o dobrym pasterzu, który opowiada bajki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 września 2018 18:17
  • poniedziałek, 10 września 2018
    • Jeszcze jest czas, ale tylko do końca tygodnia.

      

      Rozmawiając z mieszkańcami naszej gminy przekonuję się, że ludzi niezadowolonych z gminnych realiów jest coraz więcej. Mówią o dostrzeganych nieprawidłowościach i swoich oczekiwaniach względem gminnej władzy. Kiedy czytam komentarze, dodawane do moich kolejnych wpisów na blogu, to widzę, że w gminie Sośnie są ludzie, którym jej dobro naprawdę leży na sercu. Cóż z tego, skoro mówimy to wszystko szeptem, by ci, którzy właśnie powinni to usłyszeć, przypadkiem tego nie usłyszeli. Dlaczego? Bo jest w nas strach! Chcielibyśmy coś zmienić, by było lepiej, ale … STRACH.

      Przyszła mi na myśl piosenka zespołu TILT.

      ...Strach nie pozwalał głośno o tym mówić
      Strach nie pozwalał kochać się i śmiać
      Strach nakazywał opuścić w dół oczy
      Strach nakazywał cały czas się bać

      Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający
      Tacy zmęczeni i tacy cierpiący
      Przeklinający swój codzienny los
      Słyszałem także taki głos

      Jeszcze będzie przepięknie
      Jeszcze będzie normalnie
      Jeszcze będzie przepięknie...

      Musimy zrozumieć, że zmiana jest w naszych rękach.

      Wyborca w swoich komentarzach właśnie pisze o tym, że od nas samych zależy aby było przepięknie i normalnie.

      KOMENTARZE

      • Rozmarzyłem się czytając początek komentarza Marka. Wspaniała wizja dla naszej gminy. Problem w tym, że tego wspaniałego wójta nikt nam w teczce ani w prezencie nie przyniesie. Wszyscy musimy się zaangażować i to nie tylko przy urnach ale dużo wcześniej. Już teraz. Mamy zarejestrowanych 6 komitetów wyborczych. A właściwie 5, ponieważ kandydaci na radnych z komitetu obecnego wójta to członkowie przekupionej obecnej Rady Gminy (weszli do Rady z różnych komitetów a teraz wszyscy w kieszeni u wójta). Jest jednak szansa na zmianę, ponieważ dwóch radnych przeciwstawiło się obecnemu układowi i zarejestrowało własne komitety. Są to Mariola Śródka i Roman Lulek. Do tego jeszcze mamy komitet Kingi Budzińskiej.
        Są to potencjalni kandydaci do zmiany obecnej dyktatorskiej i szkodzącej gminie władzy. Aby ci ludzie mogli kandydować na nowego wójta muszą zarejestrować co najmniej po 8 kandydatów na radnych. Czasu jest mało. A podejście potencjalnych radnych mało obiecujące. Mieszkańcy są tak zniechęceni i zastraszeni przez obecną władzę, że nie wierzą w sukces wejścia do Rady. Nie chcą się narażać na szykany po ewentualnie przegranych wyborach. Takie podejście świadczy tylko o tym, że ludzie nie wierzą w odpowiedzialność obecnego wójta ani w jego honor.
        Uwierzmy w naszą siłę i pomóżmy potencjalnym kandydatom na wójta, abyśmy mieli możliwość jakiegokolwiek wyboru w dniu 21 października. Jeżeli nie uwierzymy, to nadal będzie nami rządził ten nieudolny dotychczasowy wójt a nasza gmina pozostanie na tym samym poziomie co teraz. Inni nam uciekają. Wystarczy przekroczyć granicę którejkolwiek ościennej gminy aby zobaczyć różnicę. Różnica ta będzie się pogłębiać. Jeżeli tego nie chcecie to nie wystarczy narzekanie we własnym gronie, pod sklepem (których i tak jest coraz mniej). Nie wystarczy nawet pisać na blogu. Trzeba zacząć działać. Wszyscy, którzy chcą coś zmienić powinni skontaktować sie z kandydatami na wójta lub z ich komitetami i wystartować do nowej Rady, wspomóc ich program rozwoju gminy lub wziąć aktywny udział w tworzeniu takich programów. Mamy trzy komitety do wyboru. Komitet z Pawłowa już jest podobno "kupiony" a o komitecie "przez ludzi, dla ludzi" nic nie wiadomo. Zresztą to też już emeryci.
        "Trzeba z młodymi naprzód iść, po życie sięgać nowe" - jak pisał nasz wieszcz.
        Odwagi. Jak nie zgłosisz swojej kandydatury to na pewno nie wygrasz. A Gmina przegra kolejne, tym razem pięć lat.

      napisał: Gość: Wyborca, *.ipv4.supernova.orange.pl 2018/09/09 18:21:52 do wpisu: WYBORY SAMORZĄDOWE 2018

      • Czytając początek komentarza Klubu Uczciwości chciałem się do tego Klubu zapisać ale ta końcówka mnie totalnie zniechęciła. Co ma wspólnego wypadek w Smoleńsku do naszych gminnych problemów ?
        Masz rację klubowiczu, że byli działacze pzpr powinni dawno odejść do lamusa. Ale nie tylko w Chojniku masz problem. Problem ma cała gmina, bo obecny wójt, który chce nam nadal "przewodzić", też swoją karierę zaczynał w tej zbrodniczej organizacji. On zawsze zresztą ustawiał się tam gdzie miał korzyść własną. Najpierw PZPR ( może wcześniej ZMS lub ZSMP), potem Solidarność, Komitety Obywatelskie, Chrześcijańska Demokracja, PSL, Platforma, a teraz działa jakby był w PiSie. Scentralizowanie władzy w swoich rękach, ubezwłasnowolnienie radnych, zatrudnianie lokalnych "misiewiczów", zabranie sal sołectwom, niebranie dofinansowania z funduszy zewnętrznych (bo trzeba się rozliczać, a z tym może być problem), i propaganda sukcesu. I jeszcze wiele innych grzechów.
        Kara ludzka powinna dosięgnąć go już 21 października. Ale ten Klub Uczciwości musi być dużo większy. Czas działać a nie tylko krytykować i wskazywać błędy.
        A kara boska to już nie należy do nas.

      napisał: Gość: Wyborca, *.ipv4.supernova.orange.pl 2018/09/09 17:36:47 do wpisu: Jazda po bandzie 2

      Kolejny cytat, tym razem z piosenki kabaretu OTTO.

      Obywatelu, zrób sobie dobrze sam
      Przecież najlepiej wiesz o co w twym życiu chodzi
      Obywatelu, zrób sobie dobrze sam
      Nikt fachowiej niż ty osobiście ci nie dogodzi.

      Niezmiernie często spotykane podejście do aktu wyborczego typu: nie pójdę na wybory „bo ONI i tak zrobią co chcą”, "bo jeden głos i tak nic nie zmieni”, jest podejściem bardzo niewłaściwym. W wyborach należy brać udział, bo nie głosując: nie korzystasz ze swoich praw i odbierasz sobie także prawo do komentowania wyniku wyborów. Trzeba „dźwignąć” odpowiedzialność.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jeszcze jest czas, ale tylko do końca tygodnia.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 września 2018 09:42
  • piątek, 07 września 2018
    • Relacja z LVI (56) sesji Rady Gminy Sośnie

       

      LVI sesja Rady Gminy Sośnie odbyła się 14 sierpnia 2018 roku. Komisja Budżetu, która zwykle bezpośrednio poprzedza sesję, odbyła się tym razem już 10 sierpnia. Wtedy spotkała się też Komisja Infrastruktury i Komisja Oświaty itd., czyli była to właściwie taka sesja bez kolejnego numeru. Pani skarbnik omówiła zmiany w budżecie. Zostaliśmy przygotowani na kolejną podwyżkę opłaty za wywóz odpadów. Świadczyć o tym może informacja, że MZO Ostrów podniósł opłaty za utylizację odpadów, a zwłaszcza za odpady biodegradowalne. Wójt głośno wyraził zdziwienie, że ludzie, mieszkańcy gminy Sośnie, pakują odpady biodegradowalne do brązowych worków, zamiast robić z nich kompost.

      W tym momencie skojarzył mi się, zupełnie nie wiem dlaczego, pewien mieszkaniec Stumilowego Lasu. Kubuś Puchatek, bo o nim pomyślałem, zwany był też misiem o bardzo małym rozumku. Było tak pewnie dlatego, że często miał problemy z pojmowaniem niektórych zdarzeń.

      No, bo co taki wójt Budzik może wiedzieć o procesie przygotowania kompostu w ogrodzie? O jego przekopywaniu, przesypywaniu, trzech pryzmach – każda w innym stadium rozkładu? Gdyby był rolnikiem, to co innego. Wiedziałby, że do przygotowania kompostu potrzebne jest przede wszystkim miejsce na gromadzenie odpadów biodegradowalnych, czas i ochota do zajmowania się nim. Poza tym, jeżeli taka usługa istnieje (wywóz brązowych worków jest oferowany i to w pakiecie śmieciowym) to mieszkańcy z niej korzystają.

      Sam zaproponowałem, by zamiast wozić zawartość brązowych worków do Ostrowa i jeszcze płacić za ich odbiór, można by zlokalizować na gminnym terenie taką pryzmę. Bez wątpienia gmina ma jeszcze wolne kawałki ziemi. Może nie wszystkie jeszcze „korzystnie” wymieniła? A jakby nawet trzeba kupić, to może córka wójta sprzeda?

      W prawie każdej wsi znalazłoby się takie miejsce. Następnie takie skompostowane odpady można wykorzystać sypiąc je na gminne klomby lub udostępnić chętnym.

      LVI sesji przewodził wiceprzewodniczący Tomasz Chmielecki. Uczestniczyło w niej 10 radnych (nieobecni: Kałuża, Mus, Ostojak, Rafalski, Wieczorek).

      PORZĄDEK OBRAD


      (Doszlusowali*: Mus i Wieczorek)

      Przewodniczący obradom Tomasz Chmielecki poddał pod głosowanie zaproponowany porządek.

      Zapytałem wówczas, czy przewodniczący Ostojak zostawił swoje sprawozdanie z działań w okresie międzysesyjnym? Okazało się, że nie zostawił. Zauważyłem, że jeżeli przyjmiemy porządek obrad, którego nie będzie można zrealizować, będziemy tutaj siedzieć z tydzień, aż nie wyratuje nas Mirek Ostojak swoją obecnością. Rada zdecydowała wtedy o wykreśleniu punktu VII i taki porządek obrad przyjęła.

      Sekretarzem obrad został Zbigniew Kisiński.

      Protokół z poprzedniej sesji został przyjęty jednogłośnie.

      W punkcie interpelacje i zapytania, spytałem: jaki jest skład zespołu opracowującego nowy folder o gminie Sośnie, oraz o przeznaczenie kolejnych 10 000 zł dołożonych na promocję gminy?

      Zwiększenie środków na promocję tuż przed wyborami, to jakby chcieć robić sobie kampanię wyborczą za gminne pieniądze. Radni przegłosowali. Z listy jakiego komitetu wyborczego startuje większość starych kandydatów na nowych radnych? Wnioski nasuwają się same.

      Wójt wygłosił swoje sprawozdanie, mówiąc gdzie bywał i z kim się spotykał. Jak wiemy z przykładu OZE, wszystko to przynosi i tak znikomy efekt.

      Podjęcie uchwał: 318 - 11 za, 1 wstrzymujący (Lulek); 319 - 11 za, 1 wstrzymujący (Lulek); 320 - 12 za; na głosowanie uchwały 321 dotarł Kałuża, – 13 za; Punkt IX Rada zaopiniowała pozytywnie 13 głosami.

      W punkcie X wójt Budzik odpowiadając na moje pytanie wyjaśnił, „kto do folderu się przyczynił”. O lasach napisało Nadleśnictwo Antonin, o kulturze Gminny Ośrodek Kultury, historia Jacek Światły, zdjęcia Berek i on koordynował(!). Brali udział radni i sołtysi. Oznacza to, że de facto, zespołu do przygotowania folderu nie ma. O konieczności powstania takiego zespołu wójt mówił, odrzucając moją propozycję przygotowania tego przewodnika.

      Dodatkowe pieniądze na promocję mają być przeznaczone na udział naszej gminy w tematycznym wydawnictwie o ochotniczych strażach pożarnych, przygotowywanym przez oddział wojewódzki(?). Ma też zostać wydana książka – kronika niemieckiego nauczyciela, który przedstawia przedwojenne realia naszych terenów. Z niemieckiego przetłumaczył ją mieszkaniec naszej gminy. Jest to projekt rozpoczęty jeszcze przez wójta K. Bochena.

      W punkcie XI Bronisław Krawiec poinformował, że jest w posiadaniu "Książki protokolarnej Oddziału Związku Strzeleckiego" z 1930 roku, którą można wykorzystać przy opracowywaniu przewodnika.

      Prowadzący obrady zamknął LVI sesję.

       

      doszlusować - dołączyć

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      piątek, 07 września 2018 08:07