Sośnie Nasza Gmina Kochana blog prowadzi Roman Lulek - kontynuacja Czarnego Bociana

Wydarzenia mające miejsce w Sośniach i całej naszej gminie, mogłyby niejednokrotnie stać się kanwą scenariusza filmu Alfreda Hitchcocka. Dewizą tego twórcy było przekonanie, że film powinien rozpoczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno rosnąć. W Sośniach za sprawą władz gminy jest podobnie.

Wpisy

  • piątek, 26 sierpnia 2016
    • XXIX sesja Rady Gminy Sośnie


      29 lipca 2016 r. o godz. 10:00 odbyła się XXIX sesja Rady Gminy Sośnie. Jak zwykle na godzinę przed sesją została zwołana Komisja budżetowa, na której pani skarbnik omówiła zmiany budżetu, które zostaną poddane pod głosowanie na sesji, która odbędzie się za niespełna godzinę.

      Na sesji obecnych było 14 radnych (nieobecny S. Kałuża). Sekretarzem obrad został Grzegorz Wieczorek. Przewodniczący Mirosław Ostojak przedstawił porządek obrad, który oprócz stałych punktów każdej sesji obejmował podjęcie uchwał w sprawie: 1. Zmiany budżetu i w budżecie Gminy Sośnie na 2016 r., 2. Zapewnienia wspólnej obsługi jednostek organizacyjnych Gminy Sośnie zaliczonych do sektora finansów publicznych, 3. Zmiany nazwy i statutu Biura Obsługi Oświaty, Kultury i Sportu w Sośniach.

      Protokół z poprzedniej sesji został przyjęty przy jednym głosie przeciwnym.

      W punkcie interpelacje i zapytania radnych przewodniczący Mirosław Ostojak wyjaśnił interpretację punktu z „regulaminu śmieciowego” mówiącego o ilości śmieci zmieszanych zabieranych z jednego obejścia przez śmieciarkę w ramach obowiązującej opłaty. Na przykład: właściciel posesji, który zobowiązany jest do posiadania jednego kubła i opłacania jego wywozu ma odbierany jeden kubeł. W przypadku, kiedy na posesji wytworzona zostanie większa ilość odpadów zmieszanych, w ramach tej samej opłaty można je wystawić do zabrania przez śmieciarkę. Jednak pod jednym warunkiem! Odpady zmieszane, które nie mieszczą się w kuble, wystawiamy w drugim kuble.  Nie przygotowujemy ich w workach, woreczkach i paczkach, ale umieszczamy je w drugim kuble. Wynika z tego, że owszem, w ramach tej samej opłaty za usunięcie odpadów możemy wystawiać więcej nieczystości niż mieści się w kuble (kubłach), za który obowiązkowo płacimy, ale musimy w tym celu mieć zakupiony drugi kubeł na śmieci. Natomiast odpady segregowane wywożone są nieodpłatnie. Warunek: muszą znajdować się w kolorowych workach. Worki te, jeżeli nie wystarcza nam jeden otrzymany worek, można nieodpłatnie pobrać w ROLKOMie w Sośniach (np. przy tankowaniu auta). Wszyscy musimy pamiętać, że właściwa gospodarka odpadami w całej gminie sprawi, że nasze otoczenie będzie mniej zaśmiecone, czystsze, a przez to bardziej przyjemne. Myślenie z ekologią zgodne, stało się dziś bardzo modne!

      W punkcie interpelacje zapytałem o kwestię odbioru żarówek, których nie zabrano przy zbieraniu odpadów wielkogabarytowych. (Odpowiedź będzie później). Zwróciłem uwagę na ceny wypożyczenia rowerów na Stanicy „Biały Daniel”, ponieważ wprowadzony zarządzeniem wójta cennik: 7 zł za pierwszą godzinę a 6 za kolejną, 40 zł do 12 godzin, wydał mi się cokolwiek odbiegający od sośnieńskiej rzeczywistości, w której za nocleg płacimy 25 zł. Wypożyczalnie rowerów w atrakcyjnej turystycznie Kotlinie Kłodzkiej, czy też uzdrowiskowej Szczawnicy mają niższe ceny niż u nas. Moim zdaniem rowery na Stanicy „Biały Daniel” powinny być wypożyczane za symboliczną opłatą, czy nawet nieodpłatnie. Wypożyczenie powinno być oczywiście odnotowane w celach porządkowych. Moim zamiarem było, by rowery na Stanicy były dodatkowym magnesem, decydującym o wybraniu naszej miejscowości dla potencjalnego klienta, a nie dodatkowym źródłem dochodu. Wójt stwierdził, że może faktycznie to jest za drogo i obiecał, że jeszcze przyjrzy się cenom.

      Moje kolejne pytanie dotyczyło powodu pobierania opłaty za nocleg od studentów architektury, skoro dotychczas nie płacili za nocleg? Mało tego, za pieniądze uzyskane ze sprzedaży swych prac, corocznie pomagają potrzebującym mieszkańcom naszej gminy. Wójt Budzik odpowiadając wspomniał coś o wyczerpaniu się formuły studenckich pobytów, o tym że malują wciąż to samo (widać, że na wernisażu nie był, bo by widział, że po raz pierwszy była Kuźnica i ruiny młyna, było też dużo Granowca). Na takie „argumenty” ręce mi opadły. Wspomniałem jeszcze, o młodzieży z Sośni, która też gdzieś studiuje i też w ramach zaliczeń wyjeżdża w różne miejsca. Bez wątpienia też bardzo liczy na życzliwe przyjęcie, które pozwoli ulżyć studenckiej kieszeni. Zarabiający 12 000 zł miesięcznie wójt nie potrafi wykrzesać z siebie zrozumienia dla studenckich kieszeni. Kiedy wójtem był Krzysztof Bochen zawsze dla studentów Pani Iwony Magdziarskiej znalazło się miejsce, za które nie musieli płacić. Niestety, Stanisław Budzik zapomniał z jakim hasłem szedł do wyborów. Przypomnę, brzmiało ono: KONTYNUUJEMY TO, CO WSPÓLNIE ZACZĘLIŚMY. Widać, nie zawsze należy poważnie traktować jego obietnice. Mniej zorientowanym wyjaśniam, że Pani Iwona Magdziarska na terenie gminy Sośnie prowadzi firmę i zatrudnia pracowników z terenu gminy Sośnie.

      Przykro było słuchać, że wójtowi Budzikowi znudziły się już artystyczne prace młodzieży studenckiej, i że nie potrafi docenić ich promocyjnych aspektów dla naszej gminy. Przypomniałem, że pieniądze z aukcji studenckich prac w zeszłym roku przeznaczyli oni na pomoc dla Natalki. W tym roku, chociaż aukcji nie było, również znaleźli się chętni na zakup obrazów, Uzyskane pieniądze w kwocie 490 zł przekazano Krzyśkowi. Wójt stwierdził, że to przecież taka niewielka kwota. Było mi po prostu wstyd za wójta Stanisława Budzika.

      Ponieważ Krzysztof podał listę osób, które wsparły ostatnią akcję zbierania pieniędzy na turnus rehabilitacyjny dla niego, przestudiowałem ją i nie znalazłem na niej Stanisława Budzika z chociażby tak niewielką wpłatą w kwocie 490 zł, jaką uiścili studenci. Jasnym jest, że osoba z uposażeniem 12 000 na miesiąc nie powinna zhańbić się „tak małą kwotą”, ale wykazać odpowiednio wyższą wpłatą. Wstyd jest jeszcze większy.

      Wójt mówił także,  o terminie zakończenia remontu szkoły (do 15 października 2016) i przejściu przedszkolaków do nowego obiektu (1 luty 2017). Zamiarze włączenia jednostki OSP w Granowcu do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego. Należy w tym miejscu przypomnieć, że pierwszą jednostkę z naszej gminy (OSP Bogdaj) do Krajowego Systemu Ratownictwa wprowadził wójt Szczepan Kwapisz. Do Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego należy również jednostka OSP Sośnie.

      Podejmowana w bloku głosowań uchwała o zmianach budżetu i w budżecie Gminy Sośnie dotyczyła wprowadzenia do budżetu gminy kwoty 30 000 zł otrzymane w formie dotacji celowej od Marszałka Województwa Wielkopolskiego z przeznaczeniem na budowę placu zabaw w centrum wsi Sośnie. Wprowadzeniem do budżetu kwoty 27 000 zł od Wojewody Wielkopolskiego na wypłatę zasiłków. Zostało dokonane również urealnienie planu wydatków bieżących i majątkowych w celu prawidłowej realizacji budżetu.

      Następne punkty w porządku obrad uważnym czytelnikom wydadzą się znajome. Też to zauważyłem. Uchwały z poz. 2 i 3 były uchwalane na sesji 29 czerwca. Skąd więc są one znowu w programie?

      Po otrzymaniu materiałów na sesję domyśliłem się, co może być nie tak. Oczywiście zmienił się termin wejścia w życie uchwał. Piszę oczywiście, bo to nie pierwszy raz. Okazuje się, że dla wójta gminy Stanisława Budzika (mówi, że ma 25 lat praktyki w samorządzie), przewodniczącego rady Mirosława Ostojaka (radny kilku kadencji), jak i dla przewodniczącego komisji oświaty Adama Harlaka (podobnie radny kilku kadencji) – nie do pojęcia jest różnica pomiędzy uchwałą będącą aktem prawa miejscowego a uchwałą będącą aktem kierownictwa wewnętrznego. Pierwsza z nich wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Województwa (w naszym przypadku) Wielkopolskiego, druga z dniem podjęcia. Nie mogąc pojąć różnicy pomiędzy tymi aktami prawa lokalnego, zapisy o terminie ich wejścia w życie stosują chyba na zasadzie, jak żartobliwie mawia jeden z profesorów UAM w Poznaniu „sie uda, albo sie nie uda”. To, że tej różnicy nie pojmują, to rozumiem. Widocznie nie każdy może. Dlaczego jednak nie daje się do sprawdzenia projektów uchwał zatrudnionej przez Urząd Gminy kancelarii prawniczej? Chyba, że się daje, ale oni - jak wyżej.

      W Wolnych głosach radny Bronisław Krawiec wyraził opinię swoją, a także panującą wśród mieszkańców, że w Gminie Sośnie panuje dwuwładza. Wyjaśniając to pojęcie stwierdził, że pracownik Urzędu Gminy Dariusz Berek, który jest bardzo aktywny w Internecie, przypisuje sobie zasługi wykonanych na terenie gminy inwestycji. Natomiast o dwuwładzy świadczyć może konstrukcja wpisów: „Ja i pan Wójt”. Stwierdził, że jako pracownik Urzędu Gminy powinien skupić się na pracy, za którą pobiera wynagrodzenie, a nie powinien przypisywać sobie kompetencji organu uchwałodawczego.

      Wójt odpowiadając radnemu Krawcowi stwierdził ogólnikowo, że budowa nawierzchni drogi wymagała i jest zasługą dobrej współpracy wielu osób na linii Starostwo – Urząd Gminy. Każda inwestycja na drogach powiatowych wymaga zaangażowania Wójta, Rady Gminy i PRACOWNIKÓW URZĘDU. (Czyżby wymienieni inne swe obowiązki wypełniali bez zaangażowania?). Wspomniał też o specjalnym układzie między starostą, wójtem a innymi osobami. Mogłem się jednak przesłyszeć w niektórych momentach, bo w sali posiedzeń jest pogłos i echo. Pewnie tak było, bo żaden normalnie funkcjonujący samorządowiec nie wikła się w nieoficjalne układy, bo to źle się kojarzy. Przeprowadził jeszcze długi wywód na temat konieczności budowy dróg powiatowych (jakbyśmy o tym sami nie wiedzieli). Nie ustosunkował się w ogóle do opinii na temat dwuwładzy w gminie. Wygląda na to, że wójt karnie zajął już pozycję, którą sam sobie wyznaczył, tzn. zaraz po Ja. Kolarz Rafał Majka też, jak sam mówił po wyścigu: „już był pierwszy - jechał po złoto”, ale złapały go skurcze i bóle mięśni. Zajął trzecie miejsce. On jest młody, pewnie do pierwszego miejsca dorośnie. Nie każdy ma jednak na to czas...

      Przewodniczący Rady stwierdził natomiast, że wszystkich, a pracowników urzędu w szczególności, winna cechować skromność po czym zakończył XXIX sesję Rady Gminy.

       

      PRZYPOMINAM O ANKIECIE!!!

       Jeżeli jesteś za zachowaniem pięknej alei lipowej na ulicy Harcerskiej, podpisz ankietę NIE DLA WYCINKI DRZEW PRZY ul. HARCERSKIEJ w SOŚNIACH.

      http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=12005

      Jeśli link nie działa, należy skopiować go i wkleić w pole adresu wyszukiwarki.

      Aktywny link jest dostępny również na moim Facebooku.

      Można także wpisać w wyszukiwarce adres  www.petycje.pl i tam na liście odszukać ankietę pt. "Nie dla wycinki drzew na ulicy Harcerskiej w Sośniach" i podpisać petycję.

      

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „XXIX sesja Rady Gminy Sośnie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      piątek, 26 sierpnia 2016 23:19
  • poniedziałek, 22 sierpnia 2016
    • Jak powiedział Sokrates - wiem, że nic nie wiem.

      Coraz mniej rozumiem. Powinno być odwrotnie, wraz z wiekiem zdolności do rozumienia rzeczywistości powinno być więcej. A że rozumiem coraz mniej, pokazał mi przykład sprzedaży przez Skarb Państwa PKP Energetyki - pisze dla WPROST Marcin Chludziński.

      Mógłbym właściwie napisać tak samo, tylko w odniesieniu do spraw bardziej lokalnych, spraw Gminy Sośnie. Kwestii niezrozumiałych jest dużo, chociażby remontowanie i adaptacja budynku szkoły na przedszkole za ogromne (pożyczone) pieniądze, a nie budowanie nowego, energooszczędnego, budynku przedszkola za dotacje. O tym już jednak mówiłem i pisałem, wyrażając swoje zdanie na ten temat. Niewykluczone, że taką decyzję wyjaśnia stwierdzenie mego znajomego, który od razu zauważył, że w remoncie są lepsze konfitury niż w dotowanej budowie, którą trzeba ściśle rozliczyć. Takie ma skojarzenia - nienormalny.

      Dającym się ostatnio zauważyć wydarzeniem w naszej gminie jest ukazanie się SOŚNIEŃSKIEGO ABC. Na stronie gminnej czytamy: „Od wtorku, 17 sierpnia, w siedzibie Urzędu Gminy oraz u wszystkich sołtysów naszej gminy, dostępna jest nowa gazeta – biuletyn w całości poświęcony sprawom lokalnym - SOŚNIEŃSKIE  ABC". Wydawnictwo, które swój początek miało w  roku  1999 lub 2000, było na początku miesięcznikiem, by później stać się „okazjonalnikiem” (wychodziło okazjonalnie), by poprzez promocyjny materiał wyborczy stać się... biuletynem. Mnie biuletyn kojarzy się z biuletynem PZPR i tutaj cytat:

      Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w Elblągu wydał biuletyn informacyjny, który miał na celu informować szerokie rzesze aktywu partyjnego o bieżącej pracy, jednocześnie popularyzować te formy partyjnego działania, które przyczyniały się do szybszego wcielenia programu partii. Biuletyn zawiera m.in. referat wygłoszony przez I Sekretarza KW PZPR tow. Antoniego Połownika, program kształcenia ideologicznego wojewódzkiej organizacji partyjnej, ocenę działań na rzecz rolnictwa i transportu etc. Takie biuletyny miały za zadanie wskazać nam, jak mamy rozumieć rzeczywistość. Nic dodać, nic ująć. Każdy ma takie horyzonty, jak wzorce.

      Dziwi mnie co innego. Dlaczego materiał z sesji absolutoryjnej zilustrowano tylko niewielką fotografią prezentującą przede wszystkim  przestrzeń, jaką daje sala posiedzeń wyremontowana przez wójta Michała Wilczurę,

      natomiast nie zamieszczono „rodzinnej” fotografii radnych Rady Gminy Sośnie, na której wójt, któremu Rada uchwaliła absolutorium, stoi z kwiatami, jakie otrzymał od radnych w dowód uznania?

      To może dziwić, nie ma jednak większego znaczenia.                (Zdjęcia z sesji z portalu Sośnie.pl)

      Ważniejsze pytanie, które mi się nasuwa jest to, dlaczego ulica Harcerska w Sośniach (to ta, która prowadzi do Stanicy „Biały Daniel”) ma wyglądać, jak droga na poniższym zdjęciu?


      To, że tak będzie, wynika z Zaproszenia do składania ofert na: Wykonanie dokumentacji projektowej – „Budowa chodnika wraz z oświetleniem przy ul. Harcerskiej” w Sośniach.

      Planowany zakres prac projektowych:

      Długość odcinaka ok. 500 m, drzewa do wycięcia, ścieżka rowerowa od strony stanicy Biały Daniel,  po drugiej stronie chodnik (szerokość chodnika uzależniona od możliwości technicznej drogi), nawierzchnia z kostki brukowej, oświetlenie: lampy parkowo-alejowe. (Błędy oryginalne).

      Wygląda na to, że w zamian za chodnik i ścieżkę rowerową  stracimy dający cień, przepiękny szpaler drzew. Będzie można bezpiecznie spacerować, ale w palącym słońcu.

      Na moje zadane na sesji pytanie o zasadność wycinania takich pięknych drzew Wójt odpowiedział (podobnie jak Jagiełło przyjmujący dwa nagie miecze), że „drzew ci w naszej gminie dostatek”, a to są mało wartościowe drzewa i ich nie szkoda. Zauważyłem wówczas, że nie o wartość drzew chodzi, ale o ich piękno i cień, które stanowią atut okolicy. Nawet jeśli wsadzimy zamiast nich nowe drzewa, to już nie nasze pokolenie będzie się z nich cieszyć.

      Zaproponowałem, żeby odkupić (zamienić) pas ziemi po jednej lub drugiej stronie drogi i ścieżkę z chodnikiem poprowadzić za drzewami. To niemożliwe – usłyszałem – a poza tym gmina ma ponad 50% lesistości i drzew nam nie brakuje. Ręce opadły na takie argumenty, a wydawało mi się, że kiedyś wójt mówił, że on jest od rozwiązywania problemów. Pewnie mi się tylko wydawało. Niektórzy nie dostrzegają, niestety, różnicy pomiędzy zielenią w najbliższym otoczeniu a zielenią w lesie „za miastem” i co takiemu zrobisz?

      Teraz aleja wygląda tak:

      Być może to ostatnie momenty, by móc zobaczyć te lipy "bez większej wartości",

      bo niedługo może to wyglądać tak:

      Inni umieją sobie poradzić:

      https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRlHrLHwiyrk5bey1uDP4YbIg4rKgZyFC-BYIPAy3ZNtDBY34aV

       

       Ciekawy jestem, co o proponowanej wizji tej ulicy sądzą mieszkańcy gminy Sośnie?

       Jeżeli jesteś za zachowaniem pięknej alei lipowej na ulicy Harcerskiej, podpisz ankietę NIE DLA WYCINKI DRZEW PRZY ul. HARCERSKIEJ w SOŚNIECH.

      http://www.petycje.pl/petycjeSearch.php?titles=on&searchtext=nie+dla+wycinki+drzew&kategoria=6&region=25

       Jeśli link nie działa, należy skopiować go i wkleić w pole adresu wyszukiwarki.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jak powiedział Sokrates - wiem, że nic nie wiem.”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 sierpnia 2016 01:41
  • środa, 17 sierpnia 2016
    • Przestaną porywać dzieci...

                  Rozpytując o wydarzenia związane ze zbiorową mogiłą na Rozgartynie, usłyszałem związaną z tym miejscem anegdotyczną, ale prawdziwą, historię. Było to blisko 50 lat temu, kiedy to pamięć o miejscu i wydarzeniach była jeszcze świeża, a przez to, wszystko było bardziej realne.

                  Pewien mieszkaniec Mojej Woli, powiedzmy, że miał na imię Zenon, wybrał się do rodziny do Szklarki. Pojechał oczywiście rowerem, bo wtedy był to najbardziej rozpowszechniony środek lokomocji. Na ramę roweru zabrał swego kilkuletniego syna Tadzia – do babci w odwiedziny.

                  Wizyta  przeciągnęła się ponad miarę, zwłaszcza, że znalazło się towarzystwo, które bardzo gościnnie podejmowało bohatera tej historii napojami, których działanie, niekoniecznie uboczne, można także dzisiaj powszechnie zaobserwować.

                  Jako że zapadł zmrok i jazda slalomem pomiędzy nierównościami drogi nie była możliwa, Zenon posadził Tadzia na ramę i pomagając sobie rowerem, pieszo skierował się w stronę domu. Wyboista droga i panujące ciemności nie ułatwiały Zenonowi marszu. Nie bez znaczenia były również pewne ilości trunku, jaki spożył w gościnie.

                  Jakby tych przeciwności było mało, to jeszcze zmęczony atrakcjami dnia Tadziu zasypiał i cały czas zsuwał się z ramy, na której miał siedzieć. Troskliwy ojciec co chwila go na tę rurę podsadzał. Im dłużej szedł, tym częściej Tadziu się zsuwał. Ponieważ Zenon musiał przejść w pobliżu miejsca pochówku Niemców, po plecach zaczął mu przebiegać dreszcz. Dodatkowo pobudzona ożywczym trunkiem wyobraźnia potrafiła bardzo koloryzować rzeczywistość. Potykając się, walcząc z nieposłusznym rowerem, zasypiającym i zsuwającym się z ramy Tadziem oraz nierównościami na drodze, miał wrażenie, że wszystko sprzysięgło się przeciw niemu. Do tego wszystkiego w głowie tliła się myśl, że w pobliskim lesie jest ukryty grób. Rozbuchana wyobraźnia ukazywała mu wyciągające się po chłopca kościste ręce oraz kłapiące zębami czaszki z pustymi oczodołami.

                  Sytuacja stała się już taka dramatyczna, że nie było na co czekać. Złapał Tadzia pod pachę, rower ciągnął drugą ręką i... ruszył w kierunku leśniczówki. Leśniczówka była najbliższym zamieszkałym miejscem, gdzie mógł liczyć na pomoc.

                  Popędził więc Zenon (tak mu się wydawało) w jej kierunku, pod jedną ręką trzymając wysuwającego się, coraz cięższego Tadzia, drugą ciągnąc rower i krzycząc na cały las: Usaareek! Usaareeek!!! Usaareeek!!! Ratuj, ratuj. Niemcy chcą mi wyciągnąć Tadziaa!!! Usaaareek!!!

                  Mieszkający od czasów wojny w leśniczówce Paweł Usarek usłyszał te wołania. Ba, poznał Zenona po głosie. Wyszedł mu naprzeciw i próbował uspokoić rozdygotanego znajomego. Wyjaśniał mu, że to nie Niemcy kradną mu syna, ale dziecko po prostu usypia i dlatego nie może usiedzieć na rowerze i wysuwa mu się z rąk.

                  Na nic były te tłumaczenia, bo pobudzona „napojami dopingującymi” wyobraźnia Zenona nie przyjmowała żadnych racjonalnych wyjaśnień. Pan Paweł musiał odprowadzić dygoczącego, troskliwego ojca, obawiającego się o niecne zamiary Niemców w stosunku do Tadzia, do samego domu.

                  Osoba, która opowiedziała mi tą historię stwierdziła z ulgą, że po przeprowadzonej ekshumacji, Niemcy nie będą już porywać dzieci... 

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      środa, 17 sierpnia 2016 22:46