Sośnie Nasza Gmina Kochana blog prowadzi Roman Lulek - kontynuacja Czarnego Bociana

Wydarzenia mające miejsce w Sośniach i całej naszej gminie, mogłyby niejednokrotnie stać się kanwą scenariusza filmu Alfreda Hitchcocka. Dewizą tego twórcy było przekonanie, że film powinien rozpoczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno rosnąć. W Sośniach za sprawą władz gminy jest podobnie.

Wpisy

  • wtorek, 25 sierpnia 2015
    • Spotkanie z Mieszkańcami

      Informuję mieszkańców wschodniej (czyli tej bliżej torów) części ulicy Wielkopolskiej, że w najbliższą niedzielę 30 sierpnia od godziny 17:00 do 19:00 na terenie Bloków, przy KOTŁOWNI odbędzie się DYŻUR RADNEGO. Ponieważ wraz z końcem września upływa termin składania wniosków do projektu budżetu gminy na 2016 rok, będzie to okazja aby zgłosić swojemu radnemu oczekiwania i potrzeby, jakie mają mieszkańcy, jeśli chodzi o  budżet 2016.


      Spotkanie nie ograniczy się oczywiście wyłącznie do zagadnień budżetowych. Będzie można przekazać radnemu uwagi, zastrzeżenia, a nawet podziękowania, na temat jego pracy, pracy urzędu i wójta. Ja zaś ze swej strony zobowiązuję się wszystkie sugestie przekazać Radzie i Wójtowi.

      Wprawdzie wójt na moje pytanie, gdzie mogę odbywać dyżur radnego, wskazał mi salę posiedzeń w Urzędzie Gminy, oczywiście po uprzednich uzgodnieniach. Jednak z uwagi na jej odległe położenie oraz ze względu na Państwa wygodę, postanowiłem (eksperymentalnie) spotkać się z Państwem w niedzielne popołudnie, na świeżym powietrzu. Nie bez znaczenia są moje własne odczucia, oraz sugestia KOSa z komentarza pod wpisem o aureoli, dlatego wykażę się pewną rezerwą, jeśli chodzi o kontakty z "władzami, zarówno samorządowymi, jak i ścigającymi przestępców". Stąd też pomysł na dyżury radnego w miejscach nieco oddalonych od siedziby wspomnianych instytucji.

      Pozostając ciągle w geograficznej konwencji, informuję, że na mieszkańców zachodniej i centralnej części ulicy Wielkopolskiej będę oczekiwał w poniedziałek 31 sierpnia od 17:00 do 19:00 przed Sklepem "Azymut".


      Gdyby jednak ktoś wolał spotkać się w innych okolicznościach, będzie to możliwe po uprzednim umówieniu się. Ciągle jest też aktualny mój numer telefonu 661-595-713.

      Do zobaczenia na dyżurze radnego.

      P.S.

      Nawiasem mówiąc, po przeczytaniu komentarza KOSa zrobiło mi się raźniej. Oczywistym jest, że siedzieć w inteligentnym towarzystwie jest lepiej i ciekawiej, niż samotnie. Cygan dla towarzystwa dał się przecież powiesić.

      Natomiast komentarz spod "Poławiacza pereł" podpisany "Złota", brzmi dokładnie tak, jak wypowiedź wójta wygłoszona na ostatniej sesji. Są dwie opcje: albo to on, albo ktoś obecny na sesji. Poza tym lepiej robić DOBRZE niż źle i nie oczekiwać, że cokolwiek się zrobi, to się naród ucieszy. Piosenka pt. "Ja to się cieszę byle czym", owszem była przebojem, wylansowanym przez Wojciecha Skowrońskiego i Alibabki. Było to jednak w 1974 r. Niektórym trudno jednak nadążyć za zmianami, mają trzymetrowe horyzonty i ciągle się cieszą byle czym. Dla przypomnienia - mamy XXI wiek.

      Jeszcze apel do komentatorki Złota - proszę wskazać, gdzie kogokolwiek oczerniam? Oczerniać, to według słownika PWN: przedstawiać kogo w złym świetle, szkalować, obmawiać. Ja co prawda piszę czasem niewygodne komentarze, nie mają one jednak nic wspólnego z oczernianiem, bo są prawdą.

      Jeżeli chodzi o normalną pracę, to autor pewnie ma na myśli pracę ciężką, fizyczną. Otóż i taka praca nie jest mi obca.  Jednak każdy z usiłujących znaleźć pracę w okolicy wie, że szukanie to przypomina łowienie ryb w mętnej kałuży. Szukałem aż na terenie sąsiednich gmin i już w gminie Krośnice znalazłem ofertę, wydawałoby się odpowiednią dla mnie: pomoc przy produkcji mebli. Niestety, po przybyciu na miejsce, okazało się, że to nie stolarnia a tartak, nie pomoc a rozładunek drewna, nie meble, a palety i wywiązki dachowe. Wszelkie oferty należy jednak czytać uważnie i sprawdzać dokładnie, żeby się nie wpakować w kłopoty.

      Idąc więc za radą "Złotej", szukam dalej "normalnej pracy" i apeluję: jeżeli ktoś taką oferuje, proszę o kontakt na nr telefonu podany wyżej. Jedyne moje oczekiwanie, to jak określiła "Złota", by praca była normalna.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Spotkanie z Mieszkańcami”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 sierpnia 2015 08:55
  • piątek, 21 sierpnia 2015
    • Prawda kole w aureolę

      Brigitte Bardot nie zawsze znaczy to samo...

      Życie potrafi zaskakiwać i to z najmniej oczekiwanej strony. Nie tyle zaskoczył mnie telefon  z naszego posterunku policji i prośba o przybycie (miałem w końcu obiecaną interwencję prokuratorską), ale kwestia, w której zostałem "zaproszony". Zastanawiałem się, która to frakcja, duetu symbolizowanego przez piękną aktorkę, była aktywniejsza? Tajemniczy funkcjonariusz nie zdradził mi oczywiście, kto złożył na mnie zawiadomienie. Wyjaśnił, że jeżeli sprawa trafi do sądu, to się dowiem. Na razie ktoś, jak u Gombrowicza, "przyprawia mi gębę" incognito. Może jednak nie tak całkiem incognito, bo przecież czytałem: "Bardzo dobrze, że zgłosił Pan na Policję Panie Darku!". Zakładam jednak, że spółka BB jest lojalna i poszczególne jej frakcje wiedzą o swych poczynaniach.

      Teraz kilka słów o istocie sprawy, czyli po co zostałem uprzejmie zawezwany na posterunek Policji? Otóż zostało złożone zawiadomienie o tym, że prowadzony przeze mnie blog: "Sośnie Nasza Gmina Kochana" jest prowadzony bez stosownych zezwoleń! Trochę się zdziwiłem, bo niby jakie zezwolenia są potrzebne, by Radny Gminy Sośnie komunikował się z mieszkańcami swojej gminy? Zasada jednak jest taka, że Życzliwy zgłasza na Policję, a ta musi dochodzić. Wyjaśniłem, co mogłem i na razie koniec.

      Zaskakujące jest to, że nikt nie zgłosił zastrzeżeń do tego, co piszę, ani jak piszę. Znaczy to, że nie ma zastrzeżeń do treści, bo zresztą jakie mają być, skoro to prawda? Działania poszły w kierunku pisania w ogóle. Przecież chodzi o to, żeby "to, co na sesji nie wychodziło na zewnątrz". Takie motto wygłosił jeden z radnych, gdy jako nowy radny spotkałem się z bardziej doświadczonym kolegą. Jak drodzy czytelnicy wiecie, wyłamałem się z tych zasad i informuję Was o wszystkim. Wiecie również, że aby utrzymać Was w nieświadomości, Rada przegłosowała, by nie publikować protokołów z sesji, chociaż one powinny być publikowane.

      Oczywistym jest, że w "zawiadomieniu", które ja bardziej odbieram jako doniesienie, trudno dostrzec troskę o literę prawa. Najbardziej chodzi o to, żeby spacyfikować Lulka, zamknąć mu "usta", czyli po prostu zabronić mu pisać.

      Pragnę zauważyć, że zamiary wspólników BB, mimo, że skierowane wprost we mnie, przede wszystkim uderzą w Państwa - czytelników tego bloga, pozbawiając Was informacji, które przekazuję jak najrzetelniej. O zainteresowaniu nimi świadczy liczba dziennych odsłon bloga, oraz komentarze wyrażane nie tylko pisemnie, ale również bezpośrednio ustnie. Właściwie każdy czytelnik tego bloga, powinien umieć odpowiedzieć na pytanie: czy w roku, w którym obchodzimy 25 lecie samorządności, może być zgoda na działania rodem z minionej epoki i wprowadzanie cenzury na informacje?

      Jest interesujący komentarz do "Poławiacza pereł".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Prawda kole w aureolę”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      piątek, 21 sierpnia 2015 07:53
  • środa, 19 sierpnia 2015
    • Poławiacz pereł

      Przyjeżdżając na mszę do kościoła w Sośniach w minioną niedzielę, niektórzy (czyli ci, co przyjechali wcześniej), mogli zostawić samochód na świeżo wyasfaltowanym fragmencie parkingu. Oczywiście, przyjemniej jest wysiadać z samochodu na asfalt (nawet kiepskiej jakości), niż na kamienistą nawierzchnię. Nie wszyscy jednak mieli to szczęście, bo asfaltu jest tylko fragment, a reszta po staremu: kamyki i piach. Być może jednak, decyzja o takiej a nie innej wielkości parkingu zapadła po przeanalizowaniu trendów związanych z ilością wiernych uczęszczających na niedzielne msze. Nie więcej, niż mieści na wyasfaltowanej części parkingu!


      Wyjaśniła się również kwestia niestosowności mego pytania, skierowanego do wójta na sesji. Przypomnę: zapytałem, gdzie można obejrzeć projekt tego parkingu? Wójt Budzik zirytował się wówczas, stwierdził, że działam przeciw wyborcom, i że nie rozumiem jego dobrych intencji (o dobrych intencjach powiedzenie mówi, że jest nimi piekło wybrukowane). Okazuje się, że czasami parking również.

      Pierwszy element piekielnego bruku uderzył (a gdzieżby?) w ogrodzenie kościoła. Spowodował podmycie słupków kościelnego ogrodzenia. Ponieważ są to murowane słupki z klinkieru, ich poprawienie i ponowne wymurowanie to znaczny koszt i nakład pracy. Najczęściej tak jest, że jeżeli coś się robi nie przemyślawszy tego należycie (albo bez projektu), to natura w bezwzględny sposób wskaże niedoróbki.

      Nie wiem, kto kierował całą parkingową inwestycją, ale dało się zauważyć gołym okiem, że ewentualny swobodny odpływ wody z wyasfaltowanej powierzchni parkingu na łąkę, uniemożliwiono usypując z tej strony ziemny wał, za którym szczelnie ustawione były krawężniki.

      Teraz krawężniki ustawione zostały również od strony ogrodzenia kościoła, żeby woda ponownie nie zniszczyła słupków. Gdzie się jednak ma podziać woda, która w ostatnich dniach potrafi z nieba lać się strumieniami i tworzy na nowym parkingu parafialny basen? Zimą taką wodę można by zatrzymać i zrobić parafialne lodowisko. A latem? Na kąpiel za płytko a parkującym przeszkadza.

      Ponieważ nie zaangażowaliśmy inżyniera do projektowania, musiał znaleźć się inny, od improwizowania. Całą inwestycję pilotuje przecież wójt-inżynier Stanisław Budzik. Wodę z ulicy prowadzącej do kościoła, korytkiem ściekowym w chodniku, skierowano na parking. Tam z kolei w nowym asfalcie wyżłobiono koryto, wskazujące kierunek jej odpływu (żeby nie na słupki).


      Jak to? Przecież tam na dole, przed łąką, jest wał ziemny i krawężniki. Dobry inżynier znajdzie jednak rozwiązanie każdego problemu. Można przecież... pod krawężnikami. I wyryto odprowadzający RÓW! Co tam jeden. Może nie wystarczyć. Wyryto 4 ROWY.


      Jednak to ja byłem "tym złym", kiedy na sesji zapytałem o projekt na tę inwestycję, uzasadniając pytanie troską o właściwe jej wykonanie...

      Może za rok dwa, teren przy kościele, to będzie obiecana przez wójta na ostatniej sesji "perełka". Jeśli będziemy do tego efektu dążyli w dotychczasowy, nieprzemyślany sposób, będzie to jedna z droższych perełek, jaką wyłowimy z parkingowej wody.

      P.S. Polecam wczorajszy komentarz KOSa pod tekstem "Demokracja instrumentalna" Doskonale koresponduje z "Poławiaczem pereł".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Poławiacz pereł”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      środa, 19 sierpnia 2015 07:39