Sośnie Nasza Gmina Kochana blog prowadzi Roman Lulek - kontynuacja Czarnego Bociana

Wydarzenia mające miejsce w Sośniach i całej naszej gminie, mogłyby niejednokrotnie stać się kanwą scenariusza filmu Alfreda Hitchcocka. Dewizą tego twórcy było przekonanie, że film powinien rozpoczynać się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno rosnąć. W Sośniach za sprawą władz gminy jest podobnie.

Wpisy

  • poniedziałek, 25 maja 2015
  • piątek, 22 maja 2015
    • Spotkanie mieszkańców w Janisławicach

      We wtorek 19 maja 2015 r. o godz. 19:00 w Janisławicach odbyło się spotkanie mieszkańców. Dotyczyło rozpoczętej budowy drogi, zakresu prac oraz wykorzystania środków, jakie pozostały w wyniku wyłonienia tańszej oferty wykonania robót na wspomnianej inwestycji. Na spotkanie, został zaproszony wójt Stanisław Budzik. Zebrani mieszkańcy wraz z radnym Bronisławem Krawcem oczekiwali o umówionej porze na przybycie wójta.

      Oczekujący na "własnej skórze" mieli okazję przekonać się o prawdziwości powiedzenia: punktualność jest cechą ludzi wielkich. Wójt Stanisław Budzik przybył z godzinnym opóźnieniem! Ks. Andrzej Muszala niepunktualność definiuje jako: nieuświadomioną formę egoizmu polegającą na tym, że nie szanuje się czasu drugiego człowieka. No, przecież wybory już wygrane, to oni są już niepotrzebni. Przyjazdu wójta nie doczekał radny Krawiec, który po półgodzinnym oczekiwaniu odjechał. Natomiast mieszkańcy, którzy zaczęli się rozchodzić, zwołali się ponownie.

      Na początku wójt stwierdził, że zebranie jest samozwańcze, a on jest sam i nie może wszędzie być. Następnie dynamiczne rozmowy toczyły się wokół budowanej już drogi, której ma być wykonane 1250 metrów. Dodatkowo jak ogólnikowo powiedział wójt, ma być jeszcze wykonana dokumentacja i droga na Kozi Rynek, a reszta w swoim terminie. Jedynie takie ogólne stwierdzenie usłyszeli mieszkańcy w kwestii zaoszczędzonych 175 tys. zł z planowanych 500 tys. na tę inwestycję i 150 tys. z dotacji wojewody na dojazdy do pól. Ciągle powracała kwestia budowy drogi w Jarnostawiu, oraz oczyszczania niedrożnych rowów. Chwilami atmosfera robiła się gorąca. Padały zarzuty, że z zaoszczędzonych w Janisławicach pieniędzy buduje się drogi w innych wioskach, kiedy właśnie w Janisławicach są tak duże potrzeby drogowe. Wójt wyjaśnił, że reszta pieniędzy poszła na infrastrukturę i na drogi. (Nie wiadomo jednak gdzie?).

      Trudno właściwie powiedzieć, co wynikło z tych rozmów, ponieważ nie padły żadne konkretne ustalenia co do dróg, poza znanym od początku zakresem inwestycji 1250 m. Nie wiadomo co Janisławice zyskają w związku z zaoszczędzonymi pieniędzmi na rozpoczętej już inwestycji.

      Zapytany o obsadzanie stanowiska sekretarza, wójt stwierdził, że sekretarza nie będzie mu wybierał żaden KOS. To był chyba jedyny pewnik, jaki usłyszeli zebrani mieszkańcy, a przynajmniej tak mogło się wydawać. Następnie Stanisław Budzik powiedział coś, co pewnie zaskoczyło wielu. Wyjaśnił, że sekretarz w gminie jest, bo do tej pory to on jest sekretarzem. Aby móc objąć stanowisko wójta jest z tego stanowiska urlopowany. Pozwala mu na to prawo wyborcze, z czego on skorzystał. Skorzystał dlatego, że wójtem się bywa, a sekretarz to jest etat. On z tego nie zrezygnuje. Wyjaśnił, że odwołał nabór na stanowisko sekretarza, bo jaką by miał dać umowę sekretarzowi? Na czas piastowania przez niego funkcji wójta? No więc odwołał nabór z przyczyn organizacyjnych. No bo, jak powiedział, problemów nie brakuje.

      Wynikają z tego dwie możliwości: 1) Stanisław Budzik zamierza po zakończeniu kadencji wójta, kiedy już 2 lata wcześniej nabędzie prawa emerytalne, powrócić na stanowisko sekretarza i piastować je tak jak Kim Dzong Il, czyli dozgonnie. 2) Nie przewiduje dotrwania jako wójt do końca kadencji i dlatego zostawia sobie "miękkie lądowanie", czyli możliwość powrotu na stanowisko sekretarza gminy.

      Zebranie w Janisławicach zostało zakończone.



      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Spotkanie mieszkańców w Janisławicach”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      piątek, 22 maja 2015 23:21
  • czwartek, 14 maja 2015
    • Bezruch

      Sytuacja niepewności i tymczasowości powoli zanika. Zastępują ją codzienna rutyna i oczekiwanie na zapowiadane zmiany na lepsze. W Sośniach to lepsze, to większy parking obok pomnika. Zwiększona została "głębokość parkowania", kosztem wąskiego pasa ziemi, gdzie były wsadzane kwiaty. Faktem jest, że kwiaty te życie miały niełatwe, a to z tego względu, że często wisiał nad nimi, niejednokrotnie kapiący olejem silnik samochodu, a nieustannie zagrażały im, wypchnięte przez koła aut, potężne krawężniki. Wyglądało to "tak sobie".

      Wyrównano, przedłużono, jest lepiej. Jeśli chodzi o kwiaty, można ich więcej wsadzić po przeciwnej stronie. Ktoś jednak wymyślił, że kwiaty przy parkingu być muszą. W związku z tym na chodniku biegnącym przez park, wykonane zostały podwyższenia na donice do kwiatów. Zwężają one chodnik co pewien odcinek. To, że tworzą "zakątki" gromadzące śmieci, to nic. Istotnym jest, aby ktoś się o to nie potknął, bo nieszczęście gotowe


      Niektórzy czytelnicy pamiętają niewątpliwie poruszaną przeze mnie na początku lutego sprawę sensu kontynuowania budowy remizy strażackiej w Sośniach w okresie, kiedy temperatura spada poniżej zera. Wyjaśniono mi: że dodatki chemiczne, plastyfikatory, młotki Schmidta czyli, że jest dobrze. Ekipa budowlana pracowała, mury pięły się do góry. Natomiast teraz, kiedy jest maj i ciepło - na budowie spokój. Czasami dwie osoby "kiwają się" po 2 - 3 godziny na wywiązce dachu. Pośpiechu jednak nie widać - nic nowego.

      Obecnie, ponieważ upłynął termin składania ofert przez kandydatów, z niecierpliwością oczekujemy na wyłonienie sekretarza gminy. Pewnie będzie to ktoś nie mniej doświadczony w działaniu samorządów, jak dotychczasowy sekretarz. Zapewne zaraz po zapadnięciu decyzji, służba prasowa ogłosi to niezwłocznie na coraz prężniej działającej, prawdziwej stronie urzędu gminy Sośnie.

      Najpewniej jednak, nawet tragiczne wydarzenie w Granowcu przy transporcie słomy, nie pozwoli zapomnieć mieszkańcom o wyborczych promocjach kawowych, których wyjaśnienia większość wierzących w demokratyczne mechanizmy wyborców oczekuje. Niejeden uważa, że mogą nastąpić próby "rozmycia" tej sprawy w (jakoby) serwowanym obficie i w niewłaściwy sposób piwie.

      Panuje jednak powszechne przekonanie, że właściwe czynniki wyjaśnią tę rzucającą na zwycięzcę wyborów cień sprawę, do końca. Dogłębne wyjaśnienia pozwolą zaś definitywnie rozwiązać problem czynników inicjujących podobne nieprawidłowości, na przyszłość.

      Odwiedzając w ostatnich dniach urząd gminy, każdy łatwo przekona się, że wójt Stanisław Budzik bardzo zaangażował się w realizację swojego hasła wyborczego: Kontynuujemy to, co wspólnie zaczęliśmy. Pewnie miał na myśli hasło swego poprzednika i mentora - Przyjazny urząd, przyjazna gmina. Wchodząc do budynku urzędu, już od drzwi wejściowych słychać wesołe głosy, a wchodząc na piętro dostrzec można tam niezwykły ruch, usłyszeć radosny śmiech oraz beztroskie przekomarzania. Niejednokrotnie spotkać można także rozbrykanych radnych zabawiających sekretarkę.

      W ten oto sposób wybrany w wyborach, gdzie zwyciężyła prawda, wójt wprowadza w życie wyżej cytowane hasło, na razie dla swego... dworu. Pewnie kiedyś przyjdzie czas, że wprowadzi je też dla petentów? Może wtedy, gdy poznamy nazwisko nowego sekretarza?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Bezruch”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      lulekroman
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 maja 2015 21:39